opowieści z życia fe!misia
Blog > Komentarze do wpisu
3000 dolls from Russia

Jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć wystawę na temat handlu kobietami w Muzeum Kultury Światowej w Goteborgu. Jednym z elementów tej wystawy była wyświetlana na ścianie prezentacja, ukazująca rozmiary zjawiska traffickingu. Oprócz urywków relacji, zdjęć i danych można było zobaczyć szlaki, którymi z różnych krajów wywożone są kobiety. Czerwone linie / szlaki prowadzące z Rosji gęsto oplotły cały świat.

Przerażające, zwłaszcza w zestawieniu z tym, ile się mówi problemie traffickingu w Polsce. Mam wrażenie, że cały medialny odzew sprowadza się do pisania od czasu do czasu o działaniach La Strady i informowania kobiet przed wakacjami, żeby nie odpowiadały na podejrzane ogłoszenia dotyczące pracy za granicą. Często stoi za tym przekonanie, że naiwne kobiety są (po części) same sobie winne. Takie opinie pojawiły się m.in. po ujawnieniu sytuacji Nigeryjki Janet Johnson, która, wg niektórych, "musiała się przecież domyślać, że propozycja gry w piłkę ręczną nie była uczciwa, więc po co się zdecydowała na taką podróż?". No właśnie, po co? Cięzko analizować to zjawisko nie biorąc pod uwagę czynników chociażby ekonomicznych.

Przerażająca jest także liczba osób stających się co roku ofiarami handlu - szacuje się, że jest to ilość pomiędzy 600 000 a 4 mln osób rocznie. Skoro tyle jest ofiar, to ilu musi być ludzi (głównie mężczyzn..?), którzy na tym handlu w różny sposób korzystają? 5 razy więcej? 10 razy więcej?

 

3000 a Year
"3000 a Year", Yifat Gat. Praca nawiązuje do tego, że ok. 3000 kobiet (ofiar handlu) rocznie trafia do Izraela. Prostytucja w Izraelu opiera się głównie na kobietach przywożonych z Rosji.
 
Pink Crosses
“The Pink Crosses”, Irene Simmons. Praca upamiętnia morderstwa w Juarez.
 
Rooms
Zdjęcia przedstawiają pokoje - pierwsze od długiego czasu bezpieczne i prywatne miejsca
dla kobiet wyrwanych z rąk handlarzy ludźmi. Bezpieczne i prywatne przynajmniej w założeniu, bo jednak pokoje te robią na mnie dość złowrogie wrażenie. Może przez nieobecność ich właścicielek albo kontrast ich doświadczeń z wystrojem a'la pokój niewinnego dziecka/nastolatki?

Angela
"Angela", Jill Renee Smith.

 

Więcej zdjęć z wystawy i danych oraz ciekawe materiały do zajęć na temat handlu kobietami można znaleźć na stronie: trafficking.nu

piątek, 08 czerwca 2007, m-a-g-a

Polecane wpisy

  • LIST OTWARTY W SPRAWIE 14-LETNIEJ AGATY

    LIST OTWARTY w sprawie czternastoletniej Agaty oraz kobiet i dziewcząt, którym odmawia się współczucia, wsparcia i legalnego przerywania ciąży. Jako stowarzysze

  • Aborcyjny kompromis po polsku

    Słownik Języka Polskiego podaje, że kompromis to "porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw". Wiele mówi się o tym, że obecna ustawa antyab

  • Molestafera

    Mam już naprawdę dość wszechobecnego określenia "seksafera". Wszędzie widzę nagłówki typu "Nowe zarzuty w seksaferze" albo "Trwa śledzt

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2007/06/11 21:49:30
Maga!
dzieki za te zdjecia!!! Wracajac do naszych dyskusji - zupelnie nie chce negowac, ze w wiekszosci ofiarami przemocy sa kobiety, bo o tym swiadcza po prosty liczby, chodzi mi jednak o niuanse jezykowe zwiazane z faktem mowienia o tym problemie.
Pozdrawiam serdecznie
-
2007/06/12 11:45:48
jeśli chodzi o niuanse językowe, to to jest duże zagadnienie i ważne. Polecam "The Macho Paradox" D.Katza. We wprowadzeniu ciekawe rozważanie nt. tego, jakie skutki ma używanie sformułowania "przemoc wobec kobiet" i NIEużywanie sfromułowania "przemoc, której sprawcami są mężczyźni".
(Skracając: że skupiamy się na zagadnieniu "co z nia nie tak, że to znosi?" zamiast "co z nim nie tak, że bije?")
PozdrowieniaM
-
2007/06/12 13:02:33
Racja, Mal, nie pomyślałam o tym. Bardzo ciekawe.

Wolnościowa Toplista