opowieści z życia fe!misia
Blog > Komentarze do wpisu
Wojna płci

W Gazecie Trójmiasto z dnia 19 lipca, w recenzji "Migotań Przejaśnień" nr 1/2 (14/15), Przemysław Gulda napisał:

"Redaktorzy pisma wytoczyli ciężkie działa - okładkę najnowszego numeru "Migotań Przejaśnień" zdobi groźnie wyglądający czołg. (...) ilustracja pomysłu na ten numer pisma: konfrontacji twórczości kobiecej i męskiej. Wojna to oczywiście tylko symboliczna - na szczęście pisma nie wypełniają pełne jadu teksty feministycznych i maskulinistycznych szowinistów, szczujących wszystkich na płeć przeciwną i poniewierających bezlitośnie wszystkich jej przedstawicieli. Wręcz przeciwnie - uważna lektura numeru przynosi - trudno dociec czy zamierzony przez redakcję, czy też po prostu zupełnie oczywisty - wniosek, że obie strony literatury, męska i kobieca, znakomicie się uzupełniają i jeśli nawet można tworzyć różnego rodzaju podziały w sztuce, to linia, którą wyznacza płeć nie służy temu najlepiej. Po damskiej stronie tego wydania "Migotan Przejaśnień" udało się zgromadzić teksty całej czołówki młodej trójmiejskiej literatury kobiecej - m.in. wiersze Barbary Piórkowskiej, esej Ewy Graczyk i felieton Moniki Milewskiej. Strona męska reprezentowana jest zarówno przez twórców o sporym dorobku literackim czy naukowym, m.in. Jerzego Limona i Władysława Zawistowskiego, ale także przez pisarzy dużo młodszych, np. Bartosza Jastrzębskiego."

Jedną z pierwszych rzeczy jaka się tu rzuca w oczy, jest stereotypowa wizja feminizmu, który polega wg Guldy na bezmyślnym i agresywnym poniewieraniu mężczyzn. Jego wizja jest tym zabawniejsza i absurdalna, że wśród autorek tego numeru znajdują się właśnie feministki. Jedna z wymienionych przez Guldę autorek, Ewa Graczyk, jest bodajże najbardziej znaną i aktywną przedstawicielką trójmiejskich feministek. Barbara Piórkowska także, z tego co mi wiadomo, sympatyzuje z ruchem feministycznym. Dlaczego więc Gulda obraża osoby o których pisze? Tak bardzo zaślepiony jest stereotypami? Gdzie spotkał te plujące jadem potwory?

Drugą irytującą rzeczą jest postulowanie przez Guldę odejścia od dzielenia literatury na męską i kobiecą, przy jednoczesnym stosowaniu się do tego podziału. Autorki, które wymienia, zajmują się "literaturą kobiecą", a autorzy po prostu "literaturą".

Z klasyfikacją autorów i autorek tego numeru wiążą się też inne poważne uchybienia. Dr hab. Ewa Graczyk jest wykładowczynią i badaczką litertury. Uznanie jej za przedstawicielkę "młodej trójmiejskiej literatury kobiecej" jest poważnym błędem. Podobnie zresztą jak zaliczenie do tej kategorii Moniki Milewskiej. Błąd ten jest tym bardziej rażący, że w kolejnym zdaniu Gulda pisze: "Strona męska reprezentowana jest zarówno przez twórców o sporym dorobku literackim czy naukowym, (...) ale także przez pisarzy dużo młodszych". Ta wypowiedź sugeruje, że strona kobieca nie jest reprezentowana przez osoby o znacznym dorobku naukowym, co jest oczywistą nieprawdą. Skąd to deprecjonowanie kobiecej twórczości? Dlaczego tylko w przypadku mężczyzn Gulda podkreśla ich naukowe dokonania, a w przypadku kobiet dobrze je ukrywa pod płaszczykiem "młodej kobiecej literatury"?

Omawiany numer "Migotań Przejaśnień" nosi tytuł "Wojna płci". Wydaje się jednak, że jedyną osobą bardzo zaangażowaną w tą wojnę jest Przemysław Gulda.

Z ostatniej chwili: Na mojego maila z prośbą o sprostowanie Przemysław Gulda odpowiedział, że przecież nie mógł określić Ewy Graczyk mianem przedstawicielki "literatury kobiecej wieku średniego". I jak tu wytłumaczyć, że nie chodzi o wiek?
wtorek, 24 lipca 2007, m-a-g-a

Polecane wpisy

  • Sexy baby

    W Wysokich Obcasach tekst o kosmetykach i salonach piękności dla kilkuletnich dziewczynek, reklamowany na okładce alarmującym hasłem "Trening na Paris Hil

  • Wg internautów śmierć to najlepsza samoobrona?

    Na Wirtualnej Polsce opublikowano wiadomość o kobiecie z Indii, która popełniła samobójstwo (przez podpalenie się), aby uniknąć gwałtu. Wiele rzeczy w tej hist

  • Kombinuj, dziewczyno, nim twe wdzięki przeminą...

    Zastanawiają mnie kryteria, jakimi kierują się "Wysokie Obcasy" wybierając "List tygodnia" z listów przychodzących do redakcji... W tym tygo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
hanula1950
2007/07/24 17:23:56
Literaturę ja dzielę tylko na dobra i złą.
-
2007/07/24 23:07:35
Ja nie prowadzę podziałów na "młodą kobiecą litearaturę", "dojrzałą kobiecą literaturę", "młodą męską literaturę", "dojrzałą męską literaturę". Nie patrzę się na to, czy autor/autorka jest młody/-a czy dojrzały/-a. Dla mnie wiek nie ma znaczenia. Patrzę się, czy tematyka mnie ciekawi, czy jest to dobra lektura, czy nie jest seksistowska. Wiek, płeć, narodowość, kolor skóry i orientacja seksualna nie mają w mojej ocenie nic do rzeczy. Najbardziej kłuje w oczy stwierdzenie o "poniewieraniu mężczyzn". Ten pan operuje stereotypowym postrzeganiem kobiet. Kobiety tworzą gorszą literaturę od mężczyzn, to można stwierdzić na początku jego wywodów, a poza upokarzają tych biednych "mężczyzn".
-
socjopatyczna_malkontentka
2007/07/24 23:43:30
"Jedną z pierwszych rzeczy jaka się tu rzuca w oczy, jest stereotypowa wizja feminizmu, który polega wg Guldy na bezmyślnym i agresywnym poniewieraniu mężczyzn."

To nie jest tylko problem pana Guldy, rzekłabym, że to problem ogólnopolski.
-
2007/07/25 11:46:24
To prawda, chociaż Gulda to przypadek w pewnym sensie szczególny - uważa się za genderowo wyedukowanego, był nawet na Manifie (gdzie bynajmniej mężczyźni nie byli poniewierani przez feministki) itd., a mimo to powiela jakieś koszmarne, stereotypowe wizje. Aż tak są odporne na zmianę, mimo, że nie są zgodne z doświadczeniami pana Guldy? Smutne.
-
2007/07/25 22:52:01
M-A-G-A, jeśli ten pan był na Manifie i plecie takie głupstwa, to z jaką postawą wobec kobiet, i feminizmu możemy się spotkać w przypadku mężczyzn, którzy nigdy nie byli na żadnej Manifie, i nie interesowali się tematami genderowymi? Strach pomyśleć...
-
2007/07/26 15:01:47
Może po prostu w pewnych kręgach wypada być feminist(k)ą (nawek Marek Kondrat się do tego przyznaje, ba!, nawet żona Giertycha twierdzi, że jest feministką!), co niekoniecznie przekłada się na jakąkolwiek wiedzę i działania. A może Gulda był na Manifie tylko dlatego, że chciał napisać materiał, a teraz robi ze swojego uczestnictwa wielkie halo w ramach autoprezentacji?
-
2007/07/26 16:41:14
Jak słyszę, że Barbara Giertych i Joanna Najfeld są feministkami, to chce mi się śmiać. Z nich takie same feministki jak ze mnie biskupa;-) Każda kobieta może powiedzieć o sobie, że jest feministką. Może Gulda chciał być na Manifie, żeby potem móc krytykować feministki. Zawsze na argument, że powinien najpierw pójść na Manifę, aby zapoznać się z ich działaniami, może odpowiedzieć, że już był i dalej deprecjonować kobiety w swoich wypocinach.
-
Gość: BASTA!, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/09/08 23:13:53
Stereotypowa wizja feminizmu, który polega na bezmyślnym i agresywnym poniewieraniu mężczyzn, jest rzeczywiście bardzo szkodliwa, ponieważ skutkuje błędnym rozpoznaniem zagrożenia. Współczesny feminizm poniewiera mężczyzn i męskość w sposób przemyślany i spokojny. Mężczyzna, który spodziewa się owłosionej baby wymachującej płonącym stanikiem, nie będzie wiedział co go trafiło.
-
Gość: Nikt taki..., *.adsl.inetia.pl
2008/04/29 19:26:28
Dzielić literaturę? Co najwyżej na taką, która się podoba, i która się nie podoba...
W sumie... Zdarza się, że nie patrzę na nazwisko i dopiero potem odkrywam, że to książka tego i tego, ale to bardzo rzadko...

A, myślałam, że winno się patrzeć na treść, a nie na autora...
-
Gość: natasza, 213.134.140.*
2010/12/13 11:40:57
Ciekawe miejsce do dalszej dyskusji : wojna-plci.pl

Wolnościowa Toplista