opowieści z życia fe!misia
Blog > Komentarze do wpisu
Męskość to zabijanie?

Wracając do dyskusji na temat zabawek i płciowej stereotypizacji, chciałabym odnieść się do wypowiedzi jednej z internautek.

Kobietowkryzysie, napisałaś:

"Identyfikacja z własną płcią wydaje mi się potrzebna do ustalenia własnej tożsamości w wieku dojrzewania. Mój syn dostarczył mi przykładów, że "męskość" jest w genach: miał siostry, starałam się go wychować na pacyfistę, a od maleńkości rzucał się w sklepie na młotki i czołgi."

Skąd ten znak równości między męskością a czołgiem, między męskością a zabijaniem...? Piszesz o ważnym procesie kształtowania się tożsamości. Ja nie chciałabym, żeby tego typu tożsamość ujawniła się w moim dorastającym synu... Dziwi mnie to, że uznajemy czołg za zabawkę typową i naturalną dla dwulatka, a nawet za rzecz "siedzącą w jego genach". Czy nie jest to raczej jaskrawy przykład socjalizacji? Innymi słowy - zrównywaniu męskości z zabijaniem mówię zdecydowane nie.

środa, 03 października 2007, m-a-g-a

Polecane wpisy

  • Dla dziewczynki róż i spinki?

    Z kategorii "zasłyszane": W wypożyczalni filmów tatuś i jego ubrana w róże córeczka - blondyneczka przeglądają płyty DVD. W pewnym momencie dziewczynk

  • Wszystkiego niestereotypowego

    Z okazji nadchodzących Świąt życzę Wam wszystkiego niestereotypowego. Niech Wasza Wigilia nie wygląda jak urocze (?) wizje formy RE-Kids, która serwuje nam seks

  • Mama Cyborg

    Zbierając materiały do tekstu na temat nietradycyjnych rodzin i ich współpracy ze szkołą przeglądam scenariusze szkolnych uroczystości z okazji Dnia Matki etc.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
O chłopcach i czołgach z Bzdury na świecie i w kraju
quot Wracając do dyskusji na temat zabawek i płciowej stereotypizacji , chciałabym odnieść się do wypowiedzi jednej z internautek. Kobietowkryzysie , napisałaś: quot Identyfikacja z własną płcią wydaje mi się potrzebna do ustalenia własnej ... »
Wysłany 2007/10/03 11:28:15
Męskość to zabijanie? z Cudo
Starsze rodzeństwo przeciwnej płci sprawia, że dziecko jeszcze mocniej przyjmuje stereotypową rolę swojej płci. Chłopcy od dziewczynek mają w pewnym zakresie odmienne potrzeby, co wiąże się z różnicami budowy anatomicznej i sposobami reali... »
Wysłany 2007/10/03 14:48:17
Wysłany 2007/10/05 01:34:47
Komentarze
2007/10/03 10:08:09
Nie miałam tego na myśli, po prostu obserwowałam jego rozwój - fascynacja bronią (narzędziami, samochodami też) pojawiła się u niego tak wcześnie i właściwie "znikąd" (nie miał tego typu wzorców), że raczej nie mógł to być wynik socjalizacji...
-
navaira
2007/10/03 10:09:21
Kobietowkryzysie, a jak sądzisz, czym się bawiły dzieci, kiedy nie było czołgów w sklepach? :) pytam z czystej ciekawości, nie staram się być złośliwy, bo wydaje mi się nader zastanawiające, że "od maleńkości" dziecko fascynuje się czołgami...
-
pan_cudo
2007/10/03 14:39:00
Starsze rodzeństwo przeciwnej płci sprawia, że dziecko jeszcze mocniej przyjmuje stereotypową rolę swojej płci. Chłopcy od dziewczynek mają w pewnym zakresie odmienne potrzeby, co wiąże się z różnicami budowy anatomicznej i sposobami realizacji prokreacji, a co za tym idzie, odmienne informacje zapamiętują jako środki do realizacji swoich potrzeb. Człowiek jest też manipulowalny do pewnego stopnia, a co za tym idzie, można go zaprogramować, jak ma się realizować - na tym polega socjalizacja. Jakby chłopcu małemu powiedziano, że w przyszłości życiową rolą, jaka go czeka jest wychowanie dzieci, to bawiłby się w przewijanie lalek. Tu nie chodzi o komunikaty wprost - ludzie przekazują te informacje między sobą często nieświadomie. Tylko rodzi się pytanie, czy w takiej roli sprawdziłby się lepiej od kobiety?! Pewnie nie jeden mężczyzna sprawdziłby się lepiej od nie jednej kobiety, ale to nie zmienia faktu, że większość kobiet jest lepiej do tej roli przystosowana biologicznie. Walka(tu symbol czołg) pierwotnie jest środkiem obrony, a więc przez wzgląd na oszczędność energii i zmniejszania ryzyka porażki podejmowana w momencie zagrożenia, co nie zmienia faktu, że tak długo, jak długo będzie w naszych świadomościach istniała opcja walki, a będzie ona istniała, bo zasoby zaspakajania potrzeb są ograniczone, tak długo będzie ona pobudzała wyobraźnię dzieci i tak długo będą one podejmowały trening, by się do niej wcześniej przygotować. Wszystko to pitolenie. Dziecko może bawić się czogiem, a w przyszłości zostać papieżem. Godnym uwagi jest to, że ogromny wpływ na zainteresowania dziecka mają jego rówieśnicy, a na charakter rodzeństwo. A później w życiu dorosłym błądzi człowiek wśród ścieżek z dzieciństwa. Wybaczcie, że rozpisałem się sporo nie na temat.

buzi & buzi
-
m-a-g-a
2007/10/03 15:16:55
"Fascynacja bronią (narzędziami, samochodami też) pojawiła się u niego tak wcześnie i właściwie "znikąd" (nie miał tego typu wzorców), że raczej nie mógł to być wynik socjalizacji..."

Przecież nie domagałby się tak stanowczo w sklepie narzędzi, czołgów, broni, gdyby nie miał pojęcia, co to za przedmioty. Zapewne już czołg itp. widział, najprawdopodobniej w kontekście, w którym byli też mężczyźni (żołnierze etc.). Stąd mowa o socjalizacji.
-
m-a-g-a
2007/10/03 15:26:17
"Pewnie nie jeden mężczyzna sprawdziłby się lepiej od nie jednej kobiety, ale to nie zmienia faktu, że większość kobiet jest lepiej do tej roli przystosowana biologicznie."

Tzn.? Chodzi Ci o piersi?
-
pan_cudo
2007/10/03 16:23:27
Chodzi mi o mózg, który przypisuję biologii, ale oczywiście mogę psychologii, czy też innej nauce o człowieku.
-
m-a-g-a
2007/10/03 17:11:11
Mózg... czyli co? Zdolności poznawcze?
-
pan_cudo
2007/10/03 18:03:32
Czyli np. instynkt macieżyński.
-
m-a-g-a
2007/10/03 19:06:44
"Czyli np. instynkt macieżyński."

Którego istnienie się kwestionuje. Bo niby skąd tyle dzieci katowanych przez matki? Albo kobiet, które nie chcą mieć dzieci? Kobiet, które nie lubią dzieci?

A poza tym, jeśli instynkt macierzyński istnieje, to czy siedzi w mózgu? W którym płacie dokładnie? A może właśnie siedzi w długoletnim treningu typu opieka nad lalkami, opieka nad młodszym rodzeństwem etc.? A może siedzi w przymusie społecznym pt. masz urodzić i się opiekować?
-
2007/10/03 19:07:46
A ja sobie chodze po różnych blogach matek i nie tylko i bardzo często zauważam, że malutcy chlopcy chętnie pomagają mamom w kuchni (przykład: kobietaiszycie.blox.pl/2007/09/PizzArek.html ) -- czy, Kobietowkryzysie to też jest genetyczne? A jeżeli tak, to dlaczego tak szybko udaje się przekonać większość chłopców, że kucharzenie nie dla nich? A wlasnie dlatego, ze za pewne zajęcia dostają nagrodę w postaci pochwał i akceptacji otoczenia, a za niektóre przygany i odrzucenie.
-
pan_cudo
2007/10/03 23:12:42
Kobiety mają to zakodowane w genach, droga Mago, podobnie jak u wielu innych zwierząt. Nie ma przymusu społecznego, że masz urodzić. W tym zakresie człowiek jest jakby oporny, mało podatny na sugestie. Nie wiem, jak polityka urodzeń radzi sobie z problemem niżu demograficznego, ale wiem, że jest to walka z wiatrakami. Przejście demograficzne dowodzi, że wzrost świadomości społecznej ludzi prowadzi do spadku urodzeń, a więc coś odwrotnego do tego, o czym mówiłaś. Człowiek uspołeczniając się wynaturza się.
-
pan_cudo
2007/10/03 23:37:42
A, średnio mi się chce, ale popiszę jeszcze. Co do samego mózgu, to np. ośrodek mowy jest bliżej zlokalizowany ośrodka emocji u kobiet, niż u mężczyzn, co może, i sprawia, że kobiety lepiej werbalizują emocje. Dziecko rodzi się jako tabula rasa i w początkowej fazie rozwoju poznaje świat poprzez emocje matki, odczytywane np. z mimiki, dopiero później uczy się języka, który ewolucyjnie pojawił się znacznie później u człowieka, niż on sam i sposób jego rozmnażania. Od tej początkowej fazy rozwoju dziecka zależy np. późniejszy styl przywiązywania się. Kobieta z racji tego, że to ona nosi w sobie dziecko, a później ona je karmi piersią, ewolucyjnie została lepiej przystosowana do bycia źródłem informacji o rzeczywistości i lepiej została przystosowana do odczytywania potrzeb, rozumienia emocji dziecka. Ona też ma za zadanie projektować urazy menstruacji, defloracji, porodu na swojego ukochanego i tym motywować go do przynoszenia dóbr.

cmok & cmok
-
m-a-g-a
2007/10/04 00:12:26
"Przejście demograficzne dowodzi, że wzrost świadomości społecznej ludzi prowadzi do spadku urodzeń, a więc coś odwrotnego do tego, o czym mówiłaś."

Ależ nic odwrotnego. Świadomość wyborów jakie przed nami stoją daje inne możliwości, niż li i jedynie prokreacja, jak to jest u zwierząt.


"Dziecko rodzi się jako tabula rasa i w początkowej fazie rozwoju poznaje świat poprzez emocje matki, odczytywane np. z mimiki, dopiero później uczy się języka, który ewolucyjnie pojawił się znacznie później u człowieka, niż on sam i sposób jego rozmnażania. Od tej początkowej fazy rozwoju dziecka zależy np. późniejszy styl przywiązywania się."

Z tego co ja wiem, to styl przywiązania zależy od relacji z najbliższym opiekunem. A odczytywać emocje dziecko może także z mimiki ojca. Czyżby dzieci, których pierwszym opiekunem był ojciec, były upośledzone?


"Ona też ma za zadanie projektować urazy menstruacji, defloracji, porodu na swojego ukochanego i tym motywować go do przynoszenia dóbr."

Co to jest uraz defloracji, menstruacji? Cóż to za koncepcje? Niestety jako psycholożka nigdy o nich nie słyszałam. A i związki w dzisiejszych czasach motywowane są innymi sprawami... Czyżby mój partner dbał o mnie, bo projektuję na niego uraz menstruacji? :-)

-
Gość: niestrudzony.blog.onet.pl, *.aster.pl
2007/10/04 00:24:15
Uraz menstruacji to pewnie jakaś koncepcja psychodynamiczna, ale też nie słyszałem, hahaha :-D

Generalnie, jeżeli chcesz znać moją opinię MAGA, a i tak Ci ją powiem, to generalnie ja widzę u PaniCudo wiedzę z zakresu koncepcji Winniotta, przynajmniej w niektórych momentach. Np. "instynkt macierzyński", który choć oczywiście pojawia się i w innych kontekstach, to bardzo przypomina mi "pierwotną troskę macierzyńską" w Winnicotta.

I oczywiście, że czołg to przecież symbol przemocy, co Tabula Rasa dziecka nie może znać, nie może mieć zakodowane w genach.

Pozdrawiam serdecznie!
Autor
-
pan_cudo
2007/10/04 01:22:31
"A może siedzi w przymusie społecznym pt. masz urodzić i się opiekować?" Jeśli wraz ze wzrostem świadomości społecznej maleje ilość urodzeń, to dodatkowy bodziec pobudzający, o którym wspomniałaś powinien przyczynić się do wzrostu. A jest odwrotnie. Powtórzyłem, bo mogłaś nie zrozumieć.

"Dziecko rodzi się jako tabula rasa i w początkowej fazie rozwoju poznaje świat poprzez emocje matki, odczytywane np. z mimiki, dopiero później uczy się języka, który ewolucyjnie pojawił się znacznie później u człowieka, niż on sam i sposób jego rozmnażania. Od tej początkowej fazy rozwoju dziecka zależy np. późniejszy styl przywiązywania się."

Kobieta z racji tego, że karmi piersią, ewolucyjnie została lepiej przystosowana do bycia źródłem informacji dla dziecka o rzeczywistości i z konieczności lepiej musiała zostać przystosowana do odczytywania potrzeb, rozumienia emocji dziecka. To dla mnie jest tak oczywiste, że aż śmieszne wątpić. Oczywiście mężczyzna może nauczyć się rozumieć potrzeby dziecka lepiej od kobiety, ale nie będzie go to cieszyło tak, jak cieszy kobietę. Ojciec nigdy nie mógł być pewny swojego ojcostwa, nie mógł być pewny, czy dbając o dziecko dba o własne geny, a więc ewolucyjnie nie musiał być tak dobrze przygotowany do podejmowania się wychowywania dziecka. Człowieka może zastąpić pluszowy miś, który będzie robotem zaprogramowanym tak, by optymalnie reagował na potrzeby dziecka. Ale ojciec będzie to robił mniej chętnie od kobiety, bo będzie to sprzeczne z jego naturą. Na kolejne pytanie zawarłem odpowiedź w tym akapicie. Jak wciąż nie rozumiesz, to pytaj dalej.

O tym musisz gdzieś doczytać: "Ona też ma za zadanie projektować urazy menstruacji, defloracji, porodu na swojego ukochanego i tym motywować go do przynoszenia dóbr."

"A i związki w dzisiejszych czasach motywowane są innymi sprawami" (pewnie masz na myśli np. DINK's). Innymi? Prokreacja nie wchodzi w grę, mam rozumieć?

Zachwiało się ego, że musiałaś się powołać na swoje papiery? Nie przejmuj się, jestem po zasadniczej szkole zawodowej.

buzi & pupci

-
2007/10/04 09:50:20
"Oczywiście mężczyzna może nauczyć się rozumieć potrzeby dziecka lepiej od kobiety, ale nie będzie go to cieszyło tak, jak cieszy kobietę."

"Ale ojciec będzie to robił mniej chętnie od kobiety, bo będzie to sprzeczne z jego naturą."


Nie ma to jak niezachwiana pewność w tzw. prawa natury. Naprawdę nie widzisz, że nie tylko natura nas kształtuje? Na szczęście znam mężczyzn, którzy są głównymi opiekunami swoich dzieci i widzę jak funkcjonują. Widzę też kobiety, które cieszy wszystko prócz dzieci. Czyżby byli pomyłkami ewolucji?
-
m-a-g-a
2007/10/04 09:53:49
"Innymi? Prokreacja nie wchodzi w grę, mam rozumieć? "

Hm, ciekawe na jakiej zasadzie kształtują się związki homoseksualne, jeśli prokreacja jest konieczna do pozostawania przez ludzi w związku (i motywowania mężczyzny do przynoszenie dóbr, jak mówisz).
-
2007/10/04 10:38:38
Mój syn gotował w przedszkolu, w domu nie chciał. W domu nigdy nie mówimy co "przystoi" chłopcom, a co dziewczynkom (jestem na to uczulona). Fascynowała go walka. Czy to męskie? Stereotypowo tak (trzeba by ustalić, co jest męskie, a co kobiece i dlaczego - obawiam się, że byłby z tym problem). Dziecko, które bawi się żołnierzykami, nie wyobraża sobie krwawej jatki, tylko realizuje jakąś swoją potrzebę - jaką? Rywalizacji?
-
pan_cudo
2007/10/04 12:07:04
Przyprawa, na wszystkie te pytania udzieliłem odpowiedzi już wcześniej. Zadałem sobie pytanie, dlaczego masz PROBLEMY ze zrozumieniem?! Prawdopodobnie nie rozumiesz praw LOGIKI JĘZYKA.

KAŻDE UOGÓLNIENIE JEST OBCIĄŻONE BŁĘDEM.

kizi & mizi

kobietawkryzysie: "Mój syn gotował w przedszkolu, w domu nie chciał". W domu nie musiał szukać tak mocno uznania / nie wiedział, że w domu może znaleźć tak uznanie. "W domu nigdy nie mówimy co "przystoi" chłopcom" Co nie zmienia faktu, że poza domem mógł ktoś mu to powiedzieć i też nie zmienia to faktu, że uczy się też poprzez OBSERWACJĘ innych np. w TV. "nie wyobraża sobie krwawej jatki" Widzisz oczyma jego wyobraźni? "Fascynowała go walka. Czy to męskie?" Niezależnie od kultury mężczyźni są sprawcami większej ilości przestępstw np. rozbojów, napadów, morderstw.

Maga, zaadoptuj mnie. Jak uświadomisz mi coś o sobie, z czego nie zdawałem sobie sprawy, to zostanę Twoim fanem. Materiałów do badań u mnie Ci dostatek.
-
2007/10/04 13:25:46
Ależ rozumiem teorie, które powtarzasz, po prostu się z nimi nie zgadzam.
-
2007/10/04 22:00:03
To ja chyba też jestem jakaś "wykolejona". Nie umiem odczytywać emocji z ust, mimiki twarzy, nie czekam, aż mój partner tak, jak nakazuje natura, przyniesie mi pieniądze. To na pewno "wina" mojego ojca, który dzielił się z moją mamą obowiązkami i nie obawiał się, że "inwestuje w nie swoje geny".
Nie wiem, czy długo jeszcze mężczyźni będą przewodzić w statystykach dotyczących rozbojów, ostatnio ulega to zmianie i jak tak dalej pójdzie, to statystyki się odwrócą. Obecnie obserwuje się wzrost przestępstw dokonywanych przez kobiety, mało tego, kobiety czasami bywają o wiele bardziej brutalne od mężczyzn.

Rywalizacja może przybierać różne formy, niekoniecznie związane z przemocą. Mecze piłki nożnej, biegi na 500m etc. są także formą rywalizacji, można za ich sprawą zaspokoić pewne potrzeby, pragnienia. Można rywalizować na wielu polach i nie jest to domena li tylko mężczyzn.

Gdyby wszystkie kobiety rodziły się z instynktem macierzyńskim, nie byłoby tylu dzieci w sierocińcach, tylu skatowanych na śmierć niemowląt.
-
Gość: BASTA!, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/10/05 01:57:57
Wygląda na to, że trackback z bblog.pl nie wyjdzie, więc ręcznie:

Regulujmy i reformujmy naszych kochanych mężczyzn
[ tiny.pl/11mc ]

"Na feminizm.blox pojawił się wpis będący ciekawym przykładem retorycznego maskowania mizoandrii w wypowiedziach feministek (...)"
-
2007/10/05 11:27:13
Basta, odpowiadając na Twój wpis z bloga:

Nie chciałabym by moje dziecko bawiło się bronią, oglądało filmy pełne przemocy,grało w gry komputerowe pełne zabijania, niezależnie od tego, czy byłoby synkiem, czy córką. To drastyczna ingerencja w self dziecka, bo dziecko ma takie potrzeby? Nie, to odpowiedzialność za jego rozwój i dobre samopoczucie. Wszystko powinno być stosowne do wieku. Agresywne gry mogą wywołać w małym dziecku emocje, z którymi sobie samo nie poradzi. Obowiązkiem rodzica jest kontrolowanie pewnych
rzeczy.

Rozumiem, że wg Ciebie nie dawanie małym chłopcom zabawek-broni jest z mojej
strony antymęskie?
-
2007/10/07 15:14:57
Podzielam opinię Magi. Uczenie dziecka przemocy i agresji niezależnie od płci jest złe, i szkodliwe dla jego rozwoju. Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które potrafi zabić dla przyjemności, w związku z tym dziecko, niezależnie od płci, nie potrzebuje zabaw szerzących przemoc. Takie zabawy nie są wpisane ani w naturę chłopców, ani dziewczynek. Komputerowe gry-mordobicia są po prostu złe.
-
2007/10/08 08:59:04
Myślę, że istnieje instynkt macierzyński (nie każda kobieta go ma), więcej - istnieje instynkt opiekuńczy służący przedłużeniu gatunku. Dlatego mężczyźni opiekują się słabszymi (np. dziećmi)...
-
astromaria
2008/01/11 21:22:41
Mam trzech synów, obecnie dorosłych. ŻADEN z nich nie bawił się czołgami, karabinami ani żadnymi maszynami do zabijania. I nie dlatego, że zakazałam wnosić takie zabawki do domu (nie zakazałam, jakoś nie wpadło mi to do głowy, mimo że z natury jestem pacyfistką), ale dlatego, że żaden z nich ich nie chciał ani nie prosił o ich kupowanie.
Czym więc się bawili?
Samochodzikami, owszem. Poza tym lubili intelektualne gry i książki, klocki, układanki itp.
Obecnie ich ulubioną grą jest unikanie kontaktu z komisją wojskową - żaden do armii się nie wybiera i jedyną walką, jaką toczą z wielkim poświęceniem jest właśnie ta: o wolność (bo armia jest ostatnim bastionem legalnego niewolnictwa we współczesnym świecie).
Tak więc nie jest prawdą, że mężczyźni mają takie rzeczy w genach.
Jak pokazuje życie, nie ma to związku z płcią, ponieważ są kobiety, które znajdują spełnienie w wojsku i mężczyźni, którzy go nienawidzą.

Wolnościowa Toplista