opowieści z życia fe!misia
Blog > Komentarze do wpisu
Feminizm według Grocholi

W dzisiejszych Wysokich Obcasach opublikowano wywiad Jakuba Janiszewskiego z Katarzyną Grocholą. Można w nim znaleźć prawdziwe perełki:

"K.G. - Wojciech Eichelberger, moja ulubiona feministka, jest autorem tekstu, który powinien być sztandarowym tekstem wszystkich kobiet. (...)

J.J. - No a co się dzieje z panią, że dla pani naczelną feministką jest facet?

K.G. - A co w tym złego?

J.J. - A to, że ten ruch, jak mi się wydaje, służy temu, żeby dowartościować kobiety, żeby się same wyrażały i własnym głosem mówiły o swoich doświadczeniach.

K.G. - Nic na to nie poradzę, że najlepszy tekst na temat kobiet, jaki przeczytałam, napisał facet. I co? Mam powiedzieć, że to zły tekst, bo on ma jaja, a będzie dobry wtedy, jak będzie miał piersi? Tego właśnie nie znoszę. Że teraz mam mówić "jem widelcą", bo widelec jest rodzaju męskiego, a my chcemy, żeby był żeńskiego.

J.J. - Teraz sprowadza pani do absurdu całą sprawę "żeńskiej końcówki".

K.G. - Być może, ale w tekście manifowym w "Gazecie Wyborczej" kiedyś coś takiego przeczytałam. Wprowadźmy na siłę rodzaj żeński."

No cóż, z cytatu Grocholi wynika, że w tym tekście Eichelbergera nie ma tak naprawdę nic wielce odkrywczego. Ot, refleksja, że "jak kobieta chce iść do łóżka, to dziwka, a jak nie chce, to zimna". Może problem polega na tym, że chociaż feministki mówią podobne rzeczy na temat społecznej oceny zachowań kobiet, podwójnego standardu etc., to jednak Grocholi łatwiej jest je przyjąć z ust męskiego autorytetu?

Co do tej wypowiedzi z "widelcą"... co za kompromitacja! Może to miała być inteligentna ironiczna wypowiedź, ale niestety nie wyszło. "Kiedyś coś takiego przeczytałam". Kiedyś gdzieś coś podobnego jakieś feministki chyba postulowały... ;-) A może warto sięgnąć do źródeł, zamiast żyć wśród fantazji o "zajadłych feministkach" wprowadzających językowy terror i nie doceniających wybitnych męskich autorów?
sobota, 14 czerwca 2008, m-a-g-a

Polecane wpisy

  • Sexy baby

    W Wysokich Obcasach tekst o kosmetykach i salonach piękności dla kilkuletnich dziewczynek, reklamowany na okładce alarmującym hasłem "Trening na Paris Hil

  • Wg internautów śmierć to najlepsza samoobrona?

    Na Wirtualnej Polsce opublikowano wiadomość o kobiecie z Indii, która popełniła samobójstwo (przez podpalenie się), aby uniknąć gwałtu. Wiele rzeczy w tej hist

  • Kombinuj, dziewczyno, nim twe wdzięki przeminą...

    Zastanawiają mnie kryteria, jakimi kierują się "Wysokie Obcasy" wybierając "List tygodnia" z listów przychodzących do redakcji... W tym tygo

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/06/14 14:59:53
"Co do tej wypowiedzi z "widelcą"... co za kompromitacja!"

Nie macie mocy ustanawiania co jest kompromitacją.
-
m-a-g-a
2008/06/14 18:39:02
Mamy za to prawo wypowiadania własnych opinii. Pogódź się z tym.
-
szeptem_szkicowany
2008/06/14 19:53:27
A mnie najbardziej podoba się ten cytat Grocholi: "Łatwiej zostać zabitym z rąk terrorystów niż wyjść za mąż po czterdziestce, ale bądźmy dobrej myśli, terroryzmu teraz tyle, że proporcje się zmieniają na naszą korzyść. Naszą! Dojrzałych kobiet!"

Co do Eichelbergera, no cóż, faktycznie to jest chyba sztandarowa polska feministka:) Ale osobiście go cenię i często cytuję:)
-
2008/06/15 14:07:49
A propos żeńskich końcówek napisałam w tekście dotyczącym wystawy w Zachęcie "Dokumentalistki", gdzie po raz pierwszy zetknęłam się ze słowem "architekta". Poraziło mnie. Czy my, kobiety, musimy na siłę udowadniać, że jesteśmy lepsze / równe? Moim zdaniem nigdy nie będziemy ani lepsze ani równe. Nie musimy zmieniać (zniekształcać) nazw zawodów, feminizować ich. Nie ma nic strasznego w "pani architekt" i w "pani sędzi" (błędnie nazywanej ostatnio "sędziną", która to od zawsze jest żoną sędziego).
Powszechnym już jest mówienie o pani psycholog - psycholożka, które właśnie dla mnie jest uwłaczające, jest parodią zawodu.
I "ta widelca" wcale nie jest dla mnie kompromitacją, jest dowodem na to, że i w feminizmie można posunąć się za daleko... a właśnie do takiego "za daleko" posuwają się feministki, które nie chcą zaakceptować tego, że nasz świat jest męsko-damski. I na zawsze takim pozostanie.
-
m-a-g-a
2008/06/15 14:45:38
"Czy my, kobiety, musimy na siłę udowadniać, że jesteśmy lepsze / równe? Moim zdaniem nigdy nie będziemy ani lepsze ani równe."

A jakie będziemy? Gorsze? Rozumiem, że nie musimy być identyczne, ale czy "równość" to też dla nas za wiele wg Ciebie? Szkoda...


"I "ta widelca" wcale nie jest dla mnie kompromitacją, jest dowodem na to, że i w feminizmie można posunąć się za daleko..."

Czyli feminizm posuwa się wg Ciebie za daleko, bo postuluje nadawanie żeńskich końcówek sztućcom? lol :-)
Nie uważam, że panią Grocholę kompromituje inne zdanie w kwestii końcówek, chodzi mi jedynie o to, jak twórczo "pojechała" ze swoją widelcową fantazją. Nie mogła się odnieść do faktycznych postulatów feministek, wolała gadać bzdury? ;-)


""za daleko" posuwają się feministki, które nie chcą zaakceptować tego, że nasz świat jest męsko-damski."

Zgadzam się. Jest męsko-damski, a nie tylko męski. Więc język powinien to odzwierciedlać i powinno się używać końcówek zarówno męskich, jak i żeńskich. Owszem, niektóre słowa brzmią dziwnie, bo są nowe, niektórzy nie lubią ich używać, ok. Ale dlaczego ludzie nagminnie nie używają tych żeńskich określeń, które są w języku? Np. kobieta mówi o sobie "jestem studentem", "jestem nauczycielem". Przecież słowa "studentka" czy "nauczycielka" nie brzmią dziwnie i są ogólnie przyjęte. One jednak uważają, że męskie nazwy są bardziej prestiżowe, poważne. To dopiero jest parodia.
-
szeptem_szkicowany
2008/06/15 16:29:35

1. "Powszechnym już jest mówienie o pani psycholog - psycholożka"
Heh, dla mnie osobiście to jest przerażające nie ma czegoś takiego jak psycholożka, lekarzożka, premierożka, prezydentorożka, prezesorożka, dokrorożka czy profesorożka lub kibicka;D Przecież to powoduje, że feministki nie są odbierane poważnie. To jest parodia. Wszystko powinno mieć granice.

2. "Czy my, kobiety, musimy na siłę udowadniać, że jesteśmy lepsze / równe?"
Kobiety od mężczyzn nie są lepsze i nie są im równe, mężczyźni od kobiet nie są lepsi i nie są im równi. My po prostu jesteśmy INNI. Po to są dwie płcie abyśmy się wzajemnie uzupełniali a nie dublowali.

Zgadzam się z autorką bloga w jednym, niestety większość kobiet nie potrafi docenić tego, że są kobietami. Znam przpadek dziewczyny, która na forum pisała pod nickiem męskich, bo miała wrażenie, że wówczas jest bardziej słuchana. Tak sobie myślę, że ten ruch feministyczny powinien być skierowany do kobiet. Ja na swoim blogu poruszyłem problem nazwiska, które kobiety przejmują po mężu. Kompletnie nie zostałem zrozumiany, zarzucono mi, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma bo to taka tradycja, że nazwisko przejmuje się od męża. heh.
-
m-a-g-a
2008/06/15 16:44:55
"Heh, dla mnie osobiście to jest przerażające nie ma czegoś takiego jak psycholożka, lekarzożka, premierożka, prezydentorożka, prezesorożka, dokrorożka czy profesorożka lub kibicka;D Przecież to powoduje, że feministki nie są odbierane poważnie."

Są za to słowa: prezeska, profesorka, lekarka. Celowo je przekręcasz?
-
m-a-g-a
2008/06/15 16:47:49
"Po to są dwie płcie abyśmy się wzajemnie uzupełniali a nie dublowali. "

Jak rozumiesz to uzupełnianie? Kobieta gotuje, a mężczyzna je? ;-)
To, że ludzie mają podobne potrzeby (obie płcie chcą się kształcić, robić karierę etc.) to jeszcze nie znaczy, że to jest niepotrzebne dublowanie się.
-
szeptem_szkicowany
2008/06/15 17:06:40
Hm, faktycznie jest takie słowo lekarka i faktycznie jest używane. Słowo prezeska... wybacz, ale jakoś sobie tego nie wyobrażam;D
Co do wykształcenia i kariery, wystarczy przejrzeć statystyki (podaję za GUS):
- Jedna trzecia wszystkich menedżerów, dyrektorów i kierowników w Polsce to kobiety (według GUS to dokładnie 32,5 proc.)
- 37 proc. właścicieli małych firm to właśnie kobiety.
- Kobiety w Polsce są wreszcie znacznie lepiej wykształcone. 11 proc. Polek i tylko 9,7 proc. Polaków ma wyższe wykształcenie. Na polskich uniwersytetach studentki stanowią aż 70 proc. wszystkich słuchaczy!
- Z najnowszego raportu Komisji Europejskiej wynika, że aż trzy czwarte miejsc pracy utworzonych w ciągu ostatnich pięciu lat zajęły panie.

Widzisz to są suche fakty, takie bez emocji. Wydaje mi się, że nie mężczyzna lecz macierzyństwo jest największym problemem dla kobiety w robieniu kariery. Niestety nie da się tak zrobić aby to mężczyzna rodził.:)
Polecam więcej czytania faktów a mniej emocji;)
-
Gość: MurzinZBażin, *.gprs.plus.pl
2008/06/15 17:07:51
Była ironiczna uwaga o widelcu, w odpowiedzi ukazał się ironiczny komentarz na blogu. Niestety, udało się tylko to pierwsze...

Nie dostajesz poziomem wypowiedzi do krytykowanej pisarki, droga Pani Autorko Bloga.
-
m-a-g-a
2008/06/15 17:16:04
"Nie dostajesz poziomem wypowiedzi do krytykowanej pisarki, droga Pani Autorko Bloga."

Mam taką nadzieję, że nie zniżam się do jej poziomu. Pozdrawiam.
-
m-a-g-a
2008/06/15 17:21:19
Szeptem_szkicowany, co wg Ciebie mówią te statystyki?

"- 37 proc. właścicieli małych firm to właśnie kobiety. "
Ta liczba to często efekt przymusowego samozatrudnienia...

"Z najnowszego raportu Komisji Europejskiej wynika, że aż trzy czwarte miejsc pracy utworzonych w ciągu ostatnich pięciu lat zajęły panie. "
Ta liczba z kolei powiedziałaby coś o możliwościach dla kobiet, gdybyśmy wiedzieli jakie miejsca pracy utworzono, w jakim sektorze.

Poza tym nie napisałam, że mężczyźni przeszkadzają kobietom w robieniu kariery. Napisałam, że ich potrzeby i styl życia kobiet i mężczyzn się upodabniają, i że to jest oczywistość, a nie bezsensowne dublowanie się. Nie wiem, co jest dla Ciebie dublowaniem się...
-
Gość: jola, *.chello.pl
2008/06/15 21:35:04
Grochola, no jak zwykle, ale wywiad swietny. Warsztatowo. I to facet przeprowadzil.... no no, swietny, naprawde super sie czytalo.
Wyszlo mi teraz cos, jak z manifestem feministek z ust faceta, bo w koncu to wywiad z pisarka w kobiecym dodatku, ktory zrobilA mezczyzna...Cos jak ekspert polecajacy farbe do wlosow. Odrywajac sie jednak od feminizmu, a skupiajac na warsztacie - dobra robota.
-
2008/06/15 21:40:35
@M-A-G-A "A jakie będziemy? Gorsze? Rozumiem, że nie musimy być identyczne, ale czy "równość" to też dla nas za wiele wg Ciebie? Szkoda..."
Ani lepsze ani gorsze. Jesteśmy inni i tutaj się zgodzę z Szeptem_Szkiocowanym.
Równi też nigdy nie będziemy, chociażby z punktu widzenia biologicznego.

"Czyli feminizm posuwa się wg Ciebie za daleko, bo postuluje nadawanie żeńskich końcówek sztućcom? lol :-)"
Tak, bo wg mnie to już jest absurd.

"One jednak uważają, że męskie nazwy są bardziej prestiżowe, poważne. To dopiero jest parodia."
To nie parodia, ale rzeczywistość.

@ Szeptem_Szkicowany: "to taka tradycja, że nazwisko przejmuje się od męża. heh."
Właśnie przeciwko tradycji, nigdy nie wyjdę za mąż, żeby takich problemów uniknąć.:)

@M-A-G-A: "Poza tym nie napisałam, że mężczyźni przeszkadzają kobietom w robieniu kariery. Napisałam, że ich potrzeby i styl życia kobiet i mężczyzn się upodabniają, i że to jest oczywistość, a nie bezsensowne dublowanie się. Nie wiem, co jest dla Ciebie dublowaniem się..."
Chyba to zbyt wielkie uogólnienie. Może twoje potrzeby i twój styl życia upodabniają się do stylu życia i potrzeb mężczyzn, ale nie wszystkich kobiet. Nie możesz jedna wypowiadać się na temat wszystkich kobiet, bo każda z nas jest inna. Każda z nas ma inne potrzeby i styl życia. I wcale to nie jest oczywistość.
-
m-a-g-a
2008/06/15 22:08:42
""Czyli feminizm posuwa się wg Ciebie za daleko, bo postuluje nadawanie żeńskich końcówek sztućcom? lol :-)"
Tak, bo wg mnie to już jest absurd. "

Tak, to jest absurd, który wymyśliła Grochola. Feministki tego nie postulują bynajmniej. Nie zdajesz sobie z tego sprawy czy tylko udajesz? Bo jakoś mi się wydaje, że postulat z widelcem przyjęłaś dosłownie. :-D

"Chyba to zbyt wielkie uogólnienie. Może twoje potrzeby i twój styl życia upodabniają się do stylu życia i potrzeb mężczyzn, ale nie wszystkich kobiet. Nie możesz jedna wypowiadać się na temat wszystkich kobiet, bo każda z nas jest inna. Każda z nas ma inne potrzeby i styl życia. I wcale to nie jest oczywistość."

Oczywistością jest chociażby to, że w dzisiejszych czasach z jednej pensji nie utrzyma się rodziny, więc oboje partnerzy muszą pracować, a to oznacza, że kobiety muszą przejmować jedną z ról tradycyjnie przypisaną mężczyznom. Może to do Ciebie przemówi, jeśli nie przyjmujesz takiego argumentu, że skoro tyle kobiet studiuje, to jednak oznacza, że chcą robić karierę, więc tym samym przejawiają "tradycyjnie męskie" potrzeby.
-
2008/06/16 00:33:18
"Mamy za to prawo wypowiadania własnych opinii. Pogódź się z tym."

Kompromitacja jest stanem stwierdzalnym obiektywnie: skompromitowany jest ten, kogo za skompromitowanego uważa ogół. Oczywiście możecie wypowiadać opinię, że coś jest kompromitacją, podczas gdy obiektywnie nią nie jest, tak samo jak opinię, że Ziemia jest płaska.
-
m-a-g-a
2008/06/16 00:41:16
No cóż, za tą samą wypowiedź można się skompromitować w oczach jednej osoby, a w oczach innej stać się autorytetem. Wszystko zależy od poglądów odbiorców wypowiedzi.
-
2008/06/16 00:45:03
Powiem tak. Grochola w dalszej części przyznaje się, że ojciec wpoił jej niechęć i nieufność do mężczyzn i myślę, że ona na feministki przerzuca go jako projekcję, sama miała z tym problem i uważa, że feministki nienawidzą mężczyzn, sieją nienawiść, wrogość. A z tym widelcem to czysta kompromitacja. Zresztą za Grocholą nigdy nie przepadałam. Jej książki przypominają mi takie polskie Harlequiny. A ona sama swoimi wypowiedziami niejednokrotnie się już skompromitowała. Zamiast wymyślać głupoty i przypisywać własne wymysły jako cechy feministek, powinna pójść do źródła, a nie wymyślać, jak to feministki nienawidzą mężczyzn.
-
2008/06/16 07:42:45
@Maga: "Oczywistością jest chociażby to, że w dzisiejszych czasach z jednej pensji nie utrzyma się rodziny, więc oboje partnerzy muszą pracować, a to oznacza, że kobiety muszą przejmować jedną z ról tradycyjnie przypisaną mężczyznom. Może to do Ciebie przemówi, jeśli nie przyjmujesz takiego argumentu, że skoro tyle kobiet studiuje, to jednak oznacza, że chcą robić karierę, więc tym samym przejawiają "tradycyjnie męskie" potrzeby."
I tutaj się z Tobą nie zgodzę. Znowu uogólniasz.
Oczywistością jest, że możliwym jest utrzymanie rodziny z jednej pensji czy to pensja kobiety czy mężczyzny - zakładając, że chce się zakładać rodzinę. I oczywistością jest, że dużo kobiet chce robić i robi kariery, ale wcale nie musi przyjmować roli przypisanej mężczyźnie.
Wcale mi się nie wydaje, że potrzeba studiowania jest stricte przypisana mężczyznom i jest "tradycyjnie męska". Może w zamierzchłych czasach, tak, ale od jakiś 150 lat już nie :).
To, co chciałam napisać o równości, nie uwłaczając ani kobietom ani mężczyznom, to jedynie to, że kobiety i mężczyźni z natury są różni i nic nie sprawi, że będą równi. I jest tak, że część kobiet robi kariery i świetnie odnajduje się w roli "karierowiczki", a druga część robi karierę w domu, z rodziną i też im to pasuje. Niestety, nie da się tych dwóch ról tak prosto połączyć.

A co do widelcy i noży, to tak, wyobraź sobie, że zorientowałam się, że to żart ;)
-
2008/06/16 09:03:26
szeptem szkicowany-" Ja na swoim blogu poruszyłem problem nazwiska, które kobiety przejmują po mężu. Kompletnie nie zostałem zrozumiany, zarzucono mi, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma bo to taka tradycja, że nazwisko przejmuje się od męża."-Nie wiem jak się na Twoim blogu wpisuje komentaże.Cóż... -dla mnie jest w tym problem,dlatego pozostawiłam sobie swoje nazwisko.I jest z tym kupa nieporozumień,ale wyłącznie ze strony kobiet,bo mężczyźni rozumieją taką potrzebę.
-
Gość: Optyk optykany, *.ms.gov.pl
2008/06/16 09:26:25
To skąd uporczywe używanie "tej pufy", "tej idioty" (nie idiotki)? Dlaczego w takim razie w anglojęzycznych pismach feministycznych zamiast słowa "history" nakazywane jest używanie "herstory", gdyż "history" zawiera męski pierwiastek? Co jest już skrajnym idiotyzmem, gdyż samo słowo "historaia" to starogreckie "istorion" (opowieść) rodzaju żeńskiego zresztą. To juz zawłaszczanie języka, a to bardzo paskudny objaw. Drogie feministki, same nie zauważacie, kiedy stajecie się uosobieniem złośliwych stereotypów o sobie. Trochę dystansu do świata a przede wszystkim do siebie, bo świat nie jest polem bitwy.
-
2008/06/16 10:01:16
No popatrz.
Znowu Janiszewski uprawia estetykę "porno chic", a "prawdziwy feminizm" mu przyklaskuje.
Grunt to przypadkiem nie zejść z ideologicznej linii i nie zacząć dyskutować o tym, że być może rozwiązaniem problemów wielu kobiet nie jest używanie słów psycholożka i socjolożka, lecz np. bijący mąż.
No tak, ale ten problem Janiszewskiego "prawdziwego feministę" nie interesuje.
Brawo Janiszewski Tak trzymać
-
m-a-g-a
2008/06/16 11:12:24
"I oczywistością jest, że dużo kobiet chce robić i robi kariery, ale wcale nie musi przyjmować roli przypisanej mężczyźnie. "

Samo skupienie się na karierze to w naszej kulturze wybór tradycyjnie męskiej roli.

"Wcale mi się nie wydaje, że potrzeba studiowania jest stricte przypisana mężczyznom i jest "tradycyjnie męska". Może w zamierzchłych czasach, tak, ale od jakiś 150 lat już nie :)."

Oj, nie w Polsce. 150 lat od momentu, gdy trzy pierwsze kobiety rozpoczęły studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, minie dopiero w 2044 roku.
-
m-a-g-a
2008/06/16 11:16:21
"To skąd uporczywe używanie "tej pufy", "tej idioty" (nie idiotki)? Dlaczego w takim razie w anglojęzycznych pismach feministycznych zamiast słowa "history" nakazywane jest używanie "herstory", gdyż "history" zawiera męski pierwiastek?"

Nakazywane? Nie, "herstory" to po prostu gra słów, która podkreśla, że nauki historyczne często pomijały kobiety. I tyle. Nikt nie nakazuje tego używać.
A co do "tej idioty", to nie bardzo wiem o co chodzi? Nie słyszałam, żeby ktoś tak mówił. Uważasz, że nie używa się słowa "idiotka"? Używa się aż nadto.
-
m-a-g-a
2008/06/16 11:20:13
"Grunt to przypadkiem nie zejść z ideologicznej linii i nie zacząć dyskutować o tym, że być może rozwiązaniem problemów wielu kobiet nie jest używanie słów psycholożka i socjolożka, lecz np. bijący mąż.
No tak, ale ten problem Janiszewskiego "prawdziwego feministę" nie interesuje. "


Tak, Arena, rozmowa o problemie X oznacza, że problem Y ma się gdzieś. Gdyby się nie miało go gdzieś, to cały czas zajmowałoby się wyłącznie problemem Y. Wspominanie o czymkolwiek innym, mniej istotnym, jest karygodne.
-
Gość: arena1981, 80.50.250.*
2008/06/16 11:41:01
m-a-g-a,
Przeczytaj sobie wywiad i popatrz ile uwagi poświęcił Janiszewski tematowi, o którym pisze Grochola czyli przemocy wobec kobiet. Dwa, trzy pytanka, a potem egzamin z prawidłowego feminizmu.
Nie spytał się redaktor Janiszewski, czy Grochola chciałaby aby mainstream zajmował się bardziej przemocą wobec kobiet (bo redaktora Janiszewskiego to nie interesuje). Najważniejszym tematem wywiadu jest udowodnienie, że Grochola to głupia panna czyli "Pollyanna Sienkiewicz krzepi".
Czyli głupia panna pisze książki dla innych głupich panien?
Czy dobrze rozumiem puentę tego wywiadu?
-
m-a-g-a
2008/06/16 12:50:22
Nie wiem, czy dobrze rozumiesz. Ja rozumiem inaczej w każdym razie. Myślę, że jest tam dużo o rozwoju, pokonywaniu własnych lęków i ograniczeń, terapii, stawianiu granic. Właśnie przeczytałam na Feminotece Twój komentarz do tego wywiadu. Naprawdę uważasz, że Janiszewski ośmiesza temat przemocy?
-
2008/06/16 13:51:54
Tak naprawdę tak uważam.
Gdy rozmowa schodzi na to, że ofiara zachodzi w ciążę ze swoim katem jedyne pytanie, które Janiszewskiemu przychodzi na myśl to:

KG - O nie. Piszę o tym, że Hanna, moja bohaterka, sięga dna. Na paru bardzo poważnych stronach traci wszystko. A jak człowiek traci wszystko, to może zaczynać od zera.

JJ - OK. Bita kobieta sięga dna. A ona, zachodząc z mężem oprawcą w ciążę, nie myśli, żeby dziecko usunąć. Nawet to jej na myśl nie przychodzi.

KG - Bo czasami nie przychodzi.

JJ - A co z ambiwalentnymi emocjami? Co z oporem?

KG - Ona się modli, żeby tego dziecka nie mieć. Niech mi pan wierzy, że to jest ambiwalencja. Zwłaszcza kiedy kobieta chce mieć dziecko. Przemoc zacieśnia świat. Nie zmienia go, ale wykrzywia jego obraz, człowiek ma ołowiane zasłony na oczach.


Zauważ, że profesor Janiszewski nie dopytuje się o to co ma na myśli w zdaniu:
Przemoc zacieśnia świat. Nie zmienia go, ale wykrzywia jego obraz, człowiek ma ołowiane zasłony na oczach.
Nie dopytuje się o co Grocholi chodzi, tylko wraca do psychicznego się nad Nią znęcania i udowadniania, że jest "głupią panną" i jedyny sposób na zdobycie szacunku u Janiszewskego, to pisanie poematów na temat wolności wyboru i o tym, że usunięcie ciąży jest OK.

Janiszewski ma ołowiane zasłony na oczach. i co najgorsze gardzi osobą, która probuje mu te zasłony poprzez swoje pisarstwo zdjąć.

Po co słuchać lepiej wyzywać od "głupiej panny Polianny". Janiszewski gardzi Grocholą i nawet tego nie ukrywa. Wręcz jest dumny ze swojej wyższości intelektualnej.
Gratuluje mu narcyzmu!

OK. Bita kobieta sięga dna. A ona, zachodząc z mężem oprawcą w ciążę, nie myśli, żeby dziecko usunąć.
To że kobiety są bite i osiągają dno dla mnie nie jest OK. Widocznie dla Janiszewskiego to coś naturalnego z czym nie trzeba walczyć i o czym nie trzeba pisać książki. Szczególnie gdy jest się "głupią panną".
-
2008/06/17 23:59:52
Może w zamierzchłych czasach, tak, ale od jakiś 150 lat już nie :).

a dlaczego zakaz przyjmowania kobiet na wyzsze uczelnie nalezy dzisiaj do zamierzchlej przeszlosci? samo sie tak porobilo? czy moze jednak 150 lat temu jakies kobiety robily z siebie wytrwale posmiewisko domagajac sie dostepu do edukacji, chociaz przeciez wszyscy wiedzieli, ze od nadmiaru umyslowego wysilku kobietom usycha macica, no i ze kobieta nie da rady opanowac czegos tak skomplikowanego, jak medycyna czy filozofia. ktos to dla ciebie zrobila, QQ, a teraz my dla naszych corek i wnuczek uzywamy takich brzydkich slow, jak filozofka, lekarka, czy psycholozka, zeby one za zamierzchla przeszlosc mogly uznac czasy, w ktorych ekspertkami mogly sie stac wylacznie na prawach wyjatku i po przyprawieniu sobie gramatycznego fiuta. moja wnuczka bedzie sie czula u siebie i na miejscu jako ekspertka w takiej dziedzinie, jaka sobie wybierze, albo jako dyrektorka, ministerka, prezydentka, premierka, albo biskupka, i malo mnie obchodza twoje i kolegow fochy w tej sprawie :).

kobiety i mężczyźni z natury są różni i nic nie sprawi, że będą równi.

a to nie mozna sie roznic, a mimo to byc rownymi? przeciez nikt nie postuluje, zeby sie ludzie nie roznili, chodzi o to, zeby roznice miedzy nimi nie byly powodem do dyskryminowania ich.
chodzi tez o to, zeby nie uznawac ludzi za rozniacych sie na podstawie kategorii, do ktorej naleza, zamiast na podstawie faktow. bo bywa, ze dana kobieta i dany mezczyzna dysponuja dokladnie taka sama sila fizyczna i wytrzymaloscia, ale on moze sie dostac do wojsk desantowych, a ona nie, bo on jest facetem z zalozenia i statystycznie silniejszym, a ona z zalozenia i statystycznie slabsza kobieta. bywa tez, ze tylko on sie zajmuje dzieckiem od urodzenia, a mamusie dziecko widuje od swieta, ale przy rozwodzie dziecko dostaje ona, bo jest kobieta z zalozenia opiekuncza i zwiazana z dzieckiem, a on jest facetem z zalozenia majacym wlasne dziecko w dupie. feministki sie zajmuja wlasnie walka z podobnymi zalozeniami, czyli wprowadzaniem rownosci.
-
2008/06/18 00:24:14
Ludzie nie są identyczni, ale to nie upoważnia nikogo do dyskryminowania jakiejkolwiek grupy społecznej, bo na pewno wszystkie kobiety nie nadają się do nauk ścisłych, a żaden mężczyzna nie może być doskonałym ojcem. Ludzi należy oceniać indywidualnie, bo jest między nimi zbyt duża rozpiętość rozmaitych cech.
-
2008/06/30 13:37:45
"A mnie najbardziej podoba się ten cytat Grocholi: "Łatwiej zostać zabitym z rąk terrorystów niż wyjść za mąż po czterdziestce, ale bądźmy dobrej myśli, terroryzmu teraz tyle, że proporcje się zmieniają na naszą korzyść. Naszą! Dojrzałych kobiet!""

Znaczy się jakie proporcje? że więcej jest kobiet niz terrorystów? Dojrzała kobieta to taka która ma już połowę życia z górki ? Czemu nie idzie powiedzieć "stara kobieta" albo "kobieta w starszym wieku" ? Lat nie oszukasz choćby nie wiem jak to nazywać. Co do wychodzenia zamąż po czterdziestce... powstaje pytanie czemu po czterdziestce a nie po dwudziestce ? Po czterdziestce najczęsciej faceci są w związkach albo z odzysku ( po rozwodach i wdowcy) komu by sie chciało czekać w stanie kawalerskim do tego wieku?

------

Co do nazw z żeńską końcówką... walka z tym to moim zdaniem głupota i przejaw przewrażliwienia ze strony kobiet. O ile jeszcze moge zrozumieć chęć pozostawienia sobie panieńskiego nazwiska tworząc nazwisko dwuczłonowe o tyle żeńskie odpowiedniki zawodów są kuriozalne. Podobnie idiotyczna była walka feministek z nazewnictwem huraganów (bolało je że wszystkie huragany maja żeńskie imiona) Na koniec... jak sie nazywa kobieta zajmująca sie krótkofalarstwem - krótkofalówka , podnosząca ciężary? ciężarówka :)
-
2008/06/30 13:43:32
Co do dyskryminacji płci... czemu istnieje sztuczna segregacja wedle płci w np. sporcie? Skoro kobieta i mężczyzna mają mieć równe prawa i byc sobie równi czemu są reprezentacje kobiece i męskie... że maja słabsze osiągi ? a kogo to obchodzi ? czy feministki z tym walczą ? Czemu w szachach nadal istnieje podziała na płeć ? Jeśli sa takie same kryteria podziału do np. wojska czy policji to moim zdaniem nie ma znaczenia czy rekrutem jest kobieta czy mężczyzna w końcu i jedno i drugie jest człowiekiem i tak to chyba należy traktować bez faworyzowania w tę czy inną stronę
-
2008/07/09 19:17:46
Dorzucę swoje trzy grosze w kwestii końcówek z zawodowego obowiązku. Jestem językoznawcą i wiesz co, Magda? Dodawanie na siłę żeńskich końcówek to nie jest żaden akt feminizmu, ani walka o równouprawnienie, tylko gwałt na żywej tkance języka. Krew mnie zalewa, jak widzę te wszystkie "psycholożki", "socjolożki", "wykładowczynie", "kierowczynie" i tak dalej. OK, być może według standardów uświadomionego i czynnego feminizmu jestem reliktem patriarchalnej, szowinistycznej przeszłości, ale uważam, że są pewne granice w naginaniu języka do ideologii. To samo zresztą zdarzyło się w angielskim, który został koszmarnie zaśmiecony formami bezosobowymi. Może jak niektórzy (o pardon, niektóre) piszą "socjolożka", to jest im lepiej na świecie, ale cierpi na tym nasza polszczyzna. No, ale z ideologią nie powalczysz.
-
m-a-g-a
2008/07/09 21:51:12
Język nie jest z kamienia, może ewoluować.
-
2008/07/17 11:19:29
To tylko urywek z ciekawego wywiadu z Grocholą, która trochę racji w swoim pisaniu ma. Nie każdy może pisać ostro i prześmiewczo jak Sylwia Chutnik chociażby (polecam jej debiut!). A odnośnie końcówek żeńskich, to uważam, że jak będziemy je stosować, to się przyjmie i już. Na początku szokował przecież sam fakt pracy kobiecej. "Psycholożka", "ginekolożka" - to nie, ale "asystentka", "nauczycielka" - jak najbardziej! I znowu hipokryzja górą?
-
Gość: Łukasz, *.chelmnet.pl
2009/01/13 13:56:52
Problem feministek jest taki że 99% z nich to seksistki. Nie chodzi im o walkę o równouprawnienie, ale o pokazanie że kobiety są lepsze od mężczyzna.
Jeśli chodzi o te końcówki, to zaczęło się to od "będę psycholożką" reklamy serka, żartu.
A teraz seksistki każde słowo przetworzą na żeńską formę, tylko czekać na "wyszedłam".
-
Gość: hahahahahaha, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/04/18 02:10:01
motyw kobiety dziwki i faceta macho też nie zmienicie... to w was jest i nie jest to efekt wychowania... taki już jest świat że rzeczy które wymagają wykazania się jakimś skillem są lepiej oceniane niż takie, które można osiągnąć bez wysiłku.... jak ktoraś nie rozumie polecam przeczytanie kilka razy lub poradzenie sie jakiegos faceta o wyjaśneinie tego
-
Gość: kok.12, *.tvk.torun.pl
2010/06/09 22:15:57
Do językoznawcy: ja czytałam artykuł prof. Miodka, który stwierdzał, że tworzenie żeńskich końcówek jest jak najbardziej poprawne, ale źle nam się kojarzy, bo ze zdrobnieniami. Czy według Ciebie źle brzmi wyraz" "nauczycielka"? Jeśli nie, to czym się rożni od "filozofki"?

Wolnościowa Toplista