opowieści z życia fe!misia
poniedziałek, 11 czerwca 2007
Obcy przynoszą HIV

W Szwecji zatrzymano Brytyjczyka podejrzewanego o zarażanie Szwedek wirusem HIV. To ciekawe, że, przynajmniej ostatnio, takim zdarzeniom nadaje się silny wymiar narodowościowy.

A co z Polakami zarażającymi Polki? Ze Szwedami zarażającymi Szwedki? Z Brytyjczykami zarażającymi Brytyjki?

Łatwiej wykryć i oskarżyć 'obcego', który połakomił się na 'nasze kobiety', niż dostrzec podobne działania wśród rodaków?

Swoją drogą tekst, jak to na Wirtualnej, jest dość nierzetelny. Np. "32-letni mężczyzna jest podejrzany o kontakty płciowe z co najmniej 130 dziewczętami w ciągu ostatnich trzech lat." Faktycznie, kontakty płciowe to tutaj istota problemu.

Komentarze internautów do tej sprawy są oczywiście standardowe. W kontekście HIV koncentrują się na winie puszczalskich i nieodpowiedzialnych kobiet. W kontekscie licznych kontaktów mężczyzny koncentrują się na tym, że "głupie kobiety dawały mu już po tygodniu znajomości". Podwójny standard ma się dobrze.

Powiem szczerze, że tak agresywne komentarze w stosunku do ofiar Simona Mola mnie zaskoczyły. Myślałam, że wynikają z rasizmu - pojawiał się w nich wątek "zdrajczyń rasy" itp. Wygląda jednak na to, że to nie rasizm był główną przyczyną tak ostrej i absurdalnej reakcji.

niedziela, 10 czerwca 2007
Afera torebkowa?

Na WP skandal: Jolanta Szczypińska podejrzewana jest o noszenie podróbki torebki Coco Chanel!

Cały ten news przypomina jakąś kabaretową rzeczywistość. Informacja "Jolanta Szczypińska odmówiła Wprost komentarza w tej sprawie" jest w tym torebkowym kontekście dość komiczna.

 

afera torebkowa

 

"Aferę" komentuje Joanna Senyszyn, domagając się od Szczypińskiej wyjaśnień, oskarżając ją o popieranie piractwa i postulując "zastosowanie wobec posłanki przewidzianych prawem środków". Polityczki mają swoje małe afery, odpowiednie w sam raz dla kobiet?

Dlaczego Senyszyn angażuje się w coś takiego? Nie widzi zagrożenia w przekazie, który kieruje do społeczeństwa? Szkoda, bo przekaz ten jest dość jednoznaczny: "Posłanki (albo: baby jak zwykle) kłócą się o torebki (albo: typowo babskie błahe sprawy)".

piątek, 08 czerwca 2007
3000 dolls from Russia

Jakiś czas temu miałam okazję obejrzeć wystawę na temat handlu kobietami w Muzeum Kultury Światowej w Goteborgu. Jednym z elementów tej wystawy była wyświetlana na ścianie prezentacja, ukazująca rozmiary zjawiska traffickingu. Oprócz urywków relacji, zdjęć i danych można było zobaczyć szlaki, którymi z różnych krajów wywożone są kobiety. Czerwone linie / szlaki prowadzące z Rosji gęsto oplotły cały świat.

Przerażające, zwłaszcza w zestawieniu z tym, ile się mówi problemie traffickingu w Polsce. Mam wrażenie, że cały medialny odzew sprowadza się do pisania od czasu do czasu o działaniach La Strady i informowania kobiet przed wakacjami, żeby nie odpowiadały na podejrzane ogłoszenia dotyczące pracy za granicą. Często stoi za tym przekonanie, że naiwne kobiety są (po części) same sobie winne. Takie opinie pojawiły się m.in. po ujawnieniu sytuacji Nigeryjki Janet Johnson, która, wg niektórych, "musiała się przecież domyślać, że propozycja gry w piłkę ręczną nie była uczciwa, więc po co się zdecydowała na taką podróż?". No właśnie, po co? Cięzko analizować to zjawisko nie biorąc pod uwagę czynników chociażby ekonomicznych.

Przerażająca jest także liczba osób stających się co roku ofiarami handlu - szacuje się, że jest to ilość pomiędzy 600 000 a 4 mln osób rocznie. Skoro tyle jest ofiar, to ilu musi być ludzi (głównie mężczyzn..?), którzy na tym handlu w różny sposób korzystają? 5 razy więcej? 10 razy więcej?

 

3000 a Year
"3000 a Year", Yifat Gat. Praca nawiązuje do tego, że ok. 3000 kobiet (ofiar handlu) rocznie trafia do Izraela. Prostytucja w Izraelu opiera się głównie na kobietach przywożonych z Rosji.
 
Pink Crosses
“The Pink Crosses”, Irene Simmons. Praca upamiętnia morderstwa w Juarez.
 
Rooms
Zdjęcia przedstawiają pokoje - pierwsze od długiego czasu bezpieczne i prywatne miejsca
dla kobiet wyrwanych z rąk handlarzy ludźmi. Bezpieczne i prywatne przynajmniej w założeniu, bo jednak pokoje te robią na mnie dość złowrogie wrażenie. Może przez nieobecność ich właścicielek albo kontrast ich doświadczeń z wystrojem a'la pokój niewinnego dziecka/nastolatki?

Angela
"Angela", Jill Renee Smith.

 

Więcej zdjęć z wystawy i danych oraz ciekawe materiały do zajęć na temat handlu kobietami można znaleźć na stronie: trafficking.nu

czwartek, 07 czerwca 2007
Powitalnie

Ponieważ formuła bloga prowadzonego wspólnie z partnerem (od sierpnia 2004) dawno się już wyczerpała, ostatnio przeniosłam się na bloxa. CSS-owe możliwości miały na to niemały wpływ, co widać na załączonym obrazku. ;-)

10:43, m-a-g-a , INNE
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 maja 2007
Wyzwolenie czy terror piękności?

W połowie maja Gazeta Wyborcza wydała dodatek o menopauzie pt. "Dojrzałe piękno". W zamierzeniu autorek/ów dodatek ten miał chyba udowodnić, że kobiety 'w średnim wieku' mogą być piękne, atrakcyjne seksualnie itd. Coż, jest to idea godna pochwały, ale...

Na drugiej stronie dodatku przedstawiono kobiety, które są przykładami atrakcyjnego wyglądu po pięćdziesiątce. Pokazano m.in. zdjęcia Jane Fondy, Grażyny Szapołowskiej, Małgorzaty Niemen. Rzeczywiście, wyglądają pięknie, tylko dlaczego gwiazdy po liftingach mają być wzorem dla statystycznej kobiety? Chyba, że ktoś chce mi wmówić, że typowa 52-latka wygląda (albo z łatwością może wyglądać) tak:

niemen

a typowa 69-latka bez pomocy chirurga (i retuszowania zdjęcia) może wyglądać tak:

 

fonda

 

Jane Fonda, w zacytowanej obok zdjęcia wypowiedzi, twierdzi, że starzenie opóźniają "dobra dieta, ćwiczenia, odpowiednia pielęgnacja skóry". Naprawdę chodzi tylko o to? Czyżby więc większość kobiet w tym wieku po prostu, w przeciwieństwie do Fondy, używała niewłaściwych kremów?

Anna Dodziuk, nawiązując do zdjęcia Sophii Loren w kalendarzu Pirelli, twierdzi: "Nie wszyscy sięgamy standardu 72-letniej Sophii Loren. Ale kiedy ona wydepcze ścieżkim wtedy kobietom w starszym wieku będzie dużo łatwiej". Ja jednak nie byłabym taką optymistką i nie wartościowałabym tego tak pozytywnie. Moim zdaniem nierealne wzorce są niekorzystne zarówno jeśli chodzi o samoocenę dziewczynek (lalki Barbie, modelki), jak i kobiet starszych. Wszystko zmierza do tego, że starsze kobiety są uważane za atrakcyjne tylko wtedy, gdy za pomocą różnych środków upodabniają się do 20-30-latek. Tylko co to niby za wyzwolenie i afirmacja atrakcyjności?

Takie nierealistyczne obietnice stawiane kobietom po pięćdziesiatce dają im frustrujące, trudne do osiągnięcia wzorce i rozwijają biznes producentów kosmetyków przeciwzmarszczkowych (którzy, notabene, reklamują oczywiście swoje produkty w omawianym dodatku do Gazety Wyborczej, np. taki krem non-stop lifting za jedyne 392 zł, albo komórkowe serum za 2100 zł).

Interesujące jest także to, że podtytuł dodatku "Dojrzałe piękno" (i jednocześnie pierwsze zdanie wstępu) to złowrogie "Menopauza to nie wyrok". Czyżby jego autorki/rzy uważali jednak, że kobiety powinny przede wszystkim zawzięcie walczyć z naturalnymi oznakami starzenia, a dopiero potem zaakceptować siebie?

1 ... 11 , 12
 

Wolnościowa Toplista