opowieści z życia fe!misia
niedziela, 15 czerwca 2008
Zawłaszczanie cudzej tragedii
Słów kilka w nawiązaniu do mojej niedawnej notki:
 
Lech Kaczyński postanowił odznaczyć Agatę Mróz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne sportowe osiagnięcia i heroiczną postawę w walce z chorobą. Jej mąż odmówił przyjęcia tego orderu, nie chcąc, jak stwierdził, nadawać smutnej uroczystości politycznego wymiaru. Uważał też, że był czas na to, by odznaczyć Agatę, gdy jeszcze żyła. Spotkał się wówczas z atakami ze strony prawicowego publicysty i z oskarżeniami o to, że to właśnie on robi z pogrzebu żony sprawę polityczną, bo wykorzystuje go do wyrażenia swojej niechęci do prezydenta. Bez komentarza.
 
Cała sprawa dokładnie i ciekawie opisana jest na blogu Supergigant.
sobota, 14 czerwca 2008
Feminizm według Grocholi

W dzisiejszych Wysokich Obcasach opublikowano wywiad Jakuba Janiszewskiego z Katarzyną Grocholą. Można w nim znaleźć prawdziwe perełki:

"K.G. - Wojciech Eichelberger, moja ulubiona feministka, jest autorem tekstu, który powinien być sztandarowym tekstem wszystkich kobiet. (...)

J.J. - No a co się dzieje z panią, że dla pani naczelną feministką jest facet?

K.G. - A co w tym złego?

J.J. - A to, że ten ruch, jak mi się wydaje, służy temu, żeby dowartościować kobiety, żeby się same wyrażały i własnym głosem mówiły o swoich doświadczeniach.

K.G. - Nic na to nie poradzę, że najlepszy tekst na temat kobiet, jaki przeczytałam, napisał facet. I co? Mam powiedzieć, że to zły tekst, bo on ma jaja, a będzie dobry wtedy, jak będzie miał piersi? Tego właśnie nie znoszę. Że teraz mam mówić "jem widelcą", bo widelec jest rodzaju męskiego, a my chcemy, żeby był żeńskiego.

J.J. - Teraz sprowadza pani do absurdu całą sprawę "żeńskiej końcówki".

K.G. - Być może, ale w tekście manifowym w "Gazecie Wyborczej" kiedyś coś takiego przeczytałam. Wprowadźmy na siłę rodzaj żeński."

No cóż, z cytatu Grocholi wynika, że w tym tekście Eichelbergera nie ma tak naprawdę nic wielce odkrywczego. Ot, refleksja, że "jak kobieta chce iść do łóżka, to dziwka, a jak nie chce, to zimna". Może problem polega na tym, że chociaż feministki mówią podobne rzeczy na temat społecznej oceny zachowań kobiet, podwójnego standardu etc., to jednak Grocholi łatwiej jest je przyjąć z ust męskiego autorytetu?

Co do tej wypowiedzi z "widelcą"... co za kompromitacja! Może to miała być inteligentna ironiczna wypowiedź, ale niestety nie wyszło. "Kiedyś coś takiego przeczytałam". Kiedyś gdzieś coś podobnego jakieś feministki chyba postulowały... ;-) A może warto sięgnąć do źródeł, zamiast żyć wśród fantazji o "zajadłych feministkach" wprowadzających językowy terror i nie doceniających wybitnych męskich autorów?
LIST OTWARTY W SPRAWIE 14-LETNIEJ AGATY

LIST OTWARTY

w sprawie czternastoletniej Agaty oraz kobiet i dziewcząt, którym odmawia się współczucia, wsparcia i legalnego przerywania ciąży.


Jako stowarzyszenie założone po to, by wspierać kobiety i dziewczęta w ich zmaganiach z dostępem do legalnej aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej, chciałybyśmy wyrazić nasze współczucie i wolę wsparcia dla Agaty, która stała się ostatnio przedmiotem bezprecedensowej nagonki oraz dla jej rodziny.

Bez względu na to, jakie decyzje ostatecznie podejmie Agata i jej Rodzice w odniesieniu do ciąży, która - jak wskazują ich wypowiedzi - była wynikiem czynu zabronionego - chcemy wesprzeć Ich dążenia do realizacji Ich woli. Jesteśmy przekonane, że inwazyjne atakowanie młodej dziewczyny, uniemożliwianie Jej i Jej Rodzinie realizacji wynikającego z polskiego prawa działań oraz uporczywe ignorowanie prawa jednostki i jej rodziny do samostanowienia stoi w sprzeczności z gwarantowaną przez Polską Konstytucję wolnością sumienia oraz wyznania. Uważamy, że w kraju, w którym przepisy jasno stanowią, że ciąża będąca wynikiem czynu zabronionego (a za taki uznane jest współżycie z małoletnią) może zostać LEGALNIE przerwana, demonstracje siły, ideologicznie motywowanej nienawiści oraz przemocy stanowią nie tylko naruszenie przepisów, ale są również wyrazem moralnej niedojrzałości ich autorów.

Stanowczo domagamy się uznania podmiotowości, samodzielności i wreszcie woli Agaty i Jej Rodziny wobec zaistniałej, tragicznej sytuacji. Żądamy również, by przedstawiciele Kościoła Katolickiego potępili haniebne akty werbalnej przemocy dokonanej w imię Kościoła.

Żądamy również szacunku dla wszystkich innych Dziewcząt i Kobiet, którym odmawia się prawa do autonomicznego decydowania o własnym losie. Negując istniejące prawo, przedstawiciele środowisk medycznych, sądowniczych oraz politycy narażają nas na gorsze traktowanie.

Dość opresji Kobiet i Dziewcząt!

Członkinie Stowarzyszenia "Same o Sobie"

piątek, 13 czerwca 2008
Aborcyjny kompromis po polsku

Słownik Języka Polskiego podaje, że kompromis to "porozumienie osiągnięte w wyniku wzajemnych ustępstw". Wiele mówi się o tym, że obecna ustawa antyaborcyjna jest właśnie kompromisem. Jednak dziwnym trafem polski kompromis obowiązuje tylko jedną stronę, ustępować mają tylko kobiety, a nie przeciwnicy prawa do aborcji.

Według ustawy aborcja jest legalna wtedy, gdy występuje zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, gdy płód jest ciężko uszkodzony lub gdy ciążą jest wynikiem czynu zabronionego - gwałtu, kazirodztwa, współżycia z osobą poniżej 15go roku życia. Jak działa w takich przypadkach "kompromis", widzieliśmy na przykładzie Alicji Tysiąc, której odebrano prawo do aborcji mimo grożącej jej utraty wzroku. Obecnie widzimy to także na przykładzie 14-letniej Agaty, która mając prawo do legalnego przerwania ciąży i chcąc z niego skorzystać, stała się obiektem ogólnopolskich medialnych ataków, została zabrana z domu i umieszczona w pogotowiu opiekuńczym. Gdzie tu jest kompromis, o którym tak często przypominają przeciwnicy prawa do przerywania ciąży?

Myślę, że dla tej dziewczynki jest już niestety za późno na samodzielną decyzję. Jest w 11 tygodniu ciąży, więc za kilka dni zostanie jej już tylko jedno wyjście z sytuacji, bo aborcję w przypadku czynu zabronionego można zrobić do 12 tygodnia ciąży. Wtedy prolifersi odetchną z ulgą i powrócą do swoich spraw. Z powodu rozdmuchania tej sprawy przez media i środowiska katolickie, dziewczynka nie będzie miała łatwego życia, jej intymność, prywatność została podeptana. Nie zdziwiłabym się, gdyby za kilka miesięcy Fakt opublikował jej zdęcie z dzieckiem, próbując zarobić na kolejnym "skandalu". Tak to się robi w Polsce.

W internecie można podpisać się pod listem zainicjowanym przez cztery kobiety i dwunastu mężczyzn (znacząca proporcja?), m.in. przez Rafała Ziemkiewicza, Wojciecha Cejrowskiego i Jana Pospieszalskiego. List ten nawołuje do opieki nad "14-letnią matką" i gloryfikuje "zajmujących się" dziewczynką prolifersów. Znaleźć go można pod adresem www.agataidziecko.pl, ale bardziej odpowiedni dla sytuacji dziewczynki byłby adres "Agata to dziecko".

czwartek, 12 czerwca 2008
Za Polskę!
Durex wprowadził limitowaną edycję prezerwatyw "Poland Supporter". Biało-czerwone opakowanie ze zdjęciem piłkarzyków zawiera "5 prezerwatyw dla polskich kibiców". Czy to osobliwy sposób na edukowanie mężczyzn, którzy korzystają z kwitnącego podczas każdych mistrzostw handlu kobietami zmuszanymi do prostytucji? Cóż, kibice kojarzą mi się z seksem głównie w tym kontekście.
piątek, 06 czerwca 2008
Obowiązkowy heroizm?

Na Uniwersytecie Jagiellońskim odbyła się debata na temat prawa do aborcji. Reklamował ją plakat ze zdjęciem autorstwa Doroty Nieznalskiej, przedstawiającym brzuch kobiety otoczony cierniową koroną. Debata i plakat wzbudziły protesty konserwatywnych środowisk, o całej sprawie mozna przeczytać w Wyborczej. Właśnie ten tekst z GW przejrzałam pobieżnie dziś rano. Było w nim napisane, że podczas debaty ktoś trzymał zdjęcie Agaty Mróż, siatkarki, która nie przerwała ciąży mimo ciężkiej choroby, dziecko urodziła bodajże w lutym, w maju zrobiła przeszczep szpiku kostnego, zaś przedwczoraj zmarła. Od razu sobie zakodowałam, że jej zdjęcie pokazywał ktoś ze zwolenników prawa do aborcji, to się wydawało logiczne, bo przecież jak z tragicznej śmierci cieżko chorej młodej matki zrobić można argument przeciwko prawu do usuwania ciąży...

Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że zdjęcia Agaty przynieśli przeciwnicy prawa do aborcji. Co chcieli przekazać? Że każda Polka ma być zmuszana przez państwo do takiej decyzji, jaką podjęła Agata? Że śmierć w razie ciężkiej choroby w czasie ciąży ma być obowiązkiem wynikającym z polskiego prawa? Zamiast widzieć w czymś jednostkową trudną decyzję kobiety, już rozkręca się medialną szopkę:

"Lilianka ma zaledwie dwa miesiące. Przedwczoraj straciła mamę. To dla niej Agata Mróz poświęciła życie. Mimo ostrzeżeń lekarzy, postanowiła urodzić dziecko. Kilkadziesiąt dni później choroba szpiku kości pokonała wyczerpany organizm. Śmierć siatkarki zszokowała całą Polskę, wszyscy chcą pomóc załamanej rodzinie. Minister sportu wystąpił o rządowe stypendium dla dziecka."

To przykre, że tak trudne decyzje kobiet doczekują się uznania, uwagi i pomocy dopiero po ich śmierci. Podobnie było z Anną Radosz, która chorując na raka nie zgodziła się na chemioterapię z powodu ciąży. W listopadzie urodziła dziecko, w maju zmarła. Roman Giertych wystąpił wtedy o odznaczenie jej pośmiertnie Złotym Krzyżem Zasługi. Dlaczego nie zrobił tego, gdy jeszcze żyła? Miał na to przecież pół roku! Ale okazuje się, że dopiero śmierć młodej matki jest godna uwagi. Dopiero wtedy zaczynają się teksty o tym, że jej postawę warto naśladować. Albo wręcz teksty o tym, że jej postawę należy wymuszać od wszystkich kobiet w podobnej sytuacji.
Uwaga, raczę potworami

W Metro recenzja filmu "Lejdis", a w niej:

"Kobiety w "Lejdis" wiedzą, czego chcą, są generalnie pewne siebie i swoich możliwości i potrafią facetom mówić przykre, choć prawdziwe rzeczy. Jest to film feministyczny, ale tylko na tyle, by powiedzieć, że kobiety są wspaniałe i różne. Ale na pewno nie są to potwory, koszmary z męskiego snu o przerażających feministkach, jakimi czasami raczą nas media."  

Kobiety są wspaniałe i różne - oto prawdziwie lekkostrawna definicja feminizmu. Pozdrawiam Was, koszmary z męskich snów. :-) Niestety nie oglądałam "Lejdis", więc nie odniosę się do tego, czy bohaterki są umiarkowanie wyzwolonymi kobietami czy krwiożerczymi potworami. A może któraś z Was oglądała? Da się to przeżyć? Recenzja zachwala film jako "bardzo, ale to bardzo dobry", ale trudno mi w to uwierzyć...
czwartek, 29 maja 2008
Dni Ojca

O matko, mam doś łachy stojącej za Dniem Matki. Na wp.pl artykuł o znamiennym tytule "Ojcowie i dzieci dali dzień wolny mamom". W tekście rewelacje: "Przez weekend zabiegane krakowskie mamy mogły chwilę odsapnąć, pójść do fryzjera, albo przeczytać książkę." Nic tylko zanosić modły dziękczynne do szlachetnych ojców ich dzieci, którzy dla siebie mają pozostałe 364 dni roku.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12

Wolnościowa Toplista